..1...1...1.1.3..4.7..3...1...4...2.7...5...9...8...1

Niedawno mi się zdawało że jest początek roku, niedawno także wydawało mi się że jest początek wakacji, potem środek.. nie pamiętam momentu kiedy czułam że to naprawde koniec. Może jutro poczuję, jak pójdę na rozpoczęcie roku wiem to takie bezsensowne w pogoni ideałów sama nie mogę znalezdz swojego własnego miejsca. mam przeczucie że wszystko może się zmienić jeśli się bardzo postaram, ale się nie staram. Lakier na paznokciach prawie wysechł a ja myślę nad moją naturą. Nie moge nic zmienić bez zmieniania siebie, taka już jestem. Rzeczy których nie można wybaczyć. Których nie można wybaczyć sobie. To żaden grzech, wiem o tym. Ostatnią często śnią mi się zapałki, zawsze połamane, zwęglone. Tak jak ja? No tak, nie ma tej osoby która by mogła odpowiedzieć, nie ma jej na tyle blisko by mogła usłyszeć krzyk. Żal słowo jak wiatr, trzy litery które chciały zawojować kiedyś świat. Jestem ofiarą współczesnej gorączki, posiadania nowości. Nie chciałam się przystosować więc zostałam ukarana. Już nie wstanę i nie zaczną wiwatować. Dostałam pigułkę szcześcia o starej dacie ważności. Nie mam ochoty jej połknąć, bo połykanie jest zbyt bolesne. Wspomnienia nie są tego warte. Nic nie jest warte. Zupełnie nic.

Arashi 2006-09-03 19:33:22
skomentuj (1)

Aha

Gdy zapadł zmierzch i patrzę za okno na niebo. Cały czas się zmienia tak jak ja. Dzisiaj jest dzień mojej desperacji, wczoraj myślałam że stanęłam na nogi, a dziś znowu zaczęłam się lekko chwiać. Wiem jeszcze nie upadłam, nie ma co panikować. Zapaliłam w głowie latarnię tysiąca myśli usilnie starając się nie myśleć o najważniejszym. Dzisiaj jest pora na melancholię która delikatnie jak wiatr wieje mi w twarz, powstrzymując w posuwaniu się naprzód. Chcę nareszcie wybrać drogę. Stojąc na rozdrożach przyglądam się możliwością, każda wydaję mi się wspaniała chcę ją wybrać do czasu jak zobaczę jej wady. Znienawidziłam pieniądze za ich ciężar i błysk w mojej kieszeni, a może za to że są tak bardzo nic nie warte? Wydają mi się nie potrzebne wręcz irytujące każą mi pragnąć co raz nowych rzeczy, które wcale nie są mi potrzebne. Jestem własnością rzeczy które posiadam. Za oknem robi się coraz ciemniej chmury zasłaniają cały blask wieczornego nieba. Są tak ciemne że wydaje mi się że patrząc na nie zaraz mnie pochłoną, owiną delikatnym, miękkim puchem który mnie udusi. Zamykam oczy urzeczona. Moja fizyczność mnie ogranicza, ciało dawno temu stało się ciężarem zamykam w granicach mojego ja swoje myśli i pomysły by za wszelką cenę nie wyszły na światło dzienne. Nie mogą wyjść. Zamknęłam swój ból na dnie swojego serca tak głęboko że czasem sama go nie czuje i zapominam. A może czuje? Tylko jestem przyzwyczajona do jego odczuwania. Nie skarżę się, jestem zadowolona. Niesamowita radość musi przynieść niesamowity ból. Musi być równowaga. Niebo zalane atramentem chmur jest kartką odzwierciedlającą moją duszę, czemu na niej jest tyle niewyraźnych plam. Nie umiem ich odczytać, nie jestem wróżką. Może to przyszłość, której wcale nie powinnam znać. To czy zabije mnie zwierciadła zdradliwy obraz czy połknę truciznę w czasie wystawnego obiadu w Wigilię, w tej chwili nie obchodzi mnie. Liczy się tylko teraz. Nie widzę nic poza blaskiem ciemnych chmur i latarniami oświetlającymi mrok.

Arashi 2006-08-08 21:25:13
skomentuj (0)

pik pik

Zapach lata otacza moją twarz, czuje go całą sobą. W wielkim mieście zgubiliśmy swoje twarzę. Bezimieni błądzimy na skrajach przepaści, ciągle się potykając. Z przerysowanym makijażem ukryłam swoje "ja", stoję na ulicy dumna i wolna. Moją siłą stały się wymagania, muszę sprostać oczekiwanią. Wmówiłam sobie, że muszę taka być.. silna na tyle, by niczego się nie bać, silna na tyle by nikt nie mógł mnie zranić. Taką chciałam być, aż na zewnątrz się taka stałam. Stoję dumna i wolna chociaż chowam w sobie rany. Nie zauważasz ich, nie pozwole na to ci. Nie ważne ile bólu będzie mnie to kosztować.

Arashi 2006-08-03 00:53:43
skomentuj (0)

Cel

Zamykając oczy, przypominam sobie o znaczeniu snu. Ciągle mam wrażenie, że robię coś nie tak. Może coś we mnie nareszcie drgnęło, zmieniło się. W morzu krwi poległe słońce zwiastowało nadejście nocy, teraz wydaje mi się, że to działo się miliony lat temu, a było przecież pare godzin wcześniej. Magia czasu. Czasem gdy chcesz go zatrzymać, najbardziej na świecie pragniesz by został w tym i tylko w tym momecie on złośliwie przyspiesza, a gdy czujesz strach, przerażenie paraliżuje twoje ciało idzie wolno by ta chwila najdłużej trwała, a wszyscy twierdzą, że zawsze biegnie tak samo. Noc, ciemność czyhająca na mnie za oknem z jednej strony jest pociągająca, a z innej lekko przerażająca. W ciemności traci się wzrok, a co ma dopiero powiedzieć osoba która nawet w dzień jest ślepa? Podwaja to mój strach, więc siedzę w miękkim fotelu i czytam z pół zmrużonymi oczami które chcą i nie chcą spać. Jestem zmęczona, ale nie mogę zasnąć. W wariacji kolorów które otaczają mnie próbuje wyłapać te dominujące, staram się na czymś dłużej skupić myśli. Przychodzi mi to z trudem. Dom jest pogrążony w ciszy. Bezszelestnie staram się przejść, ale każdy mój cichutki krok jest krzykiem wśród tej wszechobecnej ciszy. Wszystko robię odwrotnie, zamiast spać żyje, kiedy pora życia śpię. Jest wiele innych przykładów robienia wszystkiego źle. Wszyscy się na mnie zawodzą, robię wszystko poniżej oczekiwań. Nie dlatego że mnie na to nie stać tylko dlatego że nie chcę by było mnie stać. W cienistym domu sama stałam się swoim cieniem. Gonię go coraz częściej chociaż sama sobie zdaję sprawę że to nie ma sensu. Nawet już nigdy przed nim nie uciekam, żeby zaczął mnie gonić. Nieustanna gonitwa tylko wymiana rolami ja i mój cień. Jesteśmy tacy do siebie podobni. Przestałam zaprzeczać rzeczą nieprawdziwym, stwierdziłam że to nie ma sensu. Mój sprzeciw nie ma sensu w tłumie obcych ludzi. A może wcale nie mam racji, po co innych przekonywać do moich fałszywych przekonań? Lepiej milczeć pogrążyć się w milczeniu. Taak właśnie tak bywa. Chyba wreszcie zwątpiłam. Sama już nie wiem gdzie kryje się prawda gdzie fałsz. Czy miałam kiedyś rację, czy to co robię jest słuszne. Nie mam pojęcia i pewnie nie będę miała, to przecież nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie mam przekonania do słuszności swoich celów. Wogle nie mam już celów. Nagle gdzieś je zgubiłam. By w tym promieniście poplątanym świecie, gdzie nawet logika nie ma większego sensu, gdzie zawsze pojawia się jakiś błąd zabłądzić jak Alicja w Krainie Czarów. Tylko że ja nie biegnę za białym królikiem który się wiecznie śpieszył ona miała cel ja nie.

Arashi 2006-07-04 01:43:38
skomentuj (1)

"..."

Wśród niedpowiedzeń
Błądząc
Szukam sensu
W tym labiryncie kłamstw

Nić miłości
Do wyjścia
Prowadzi mnie
Nie zgubie się

Zasłoniłeś mi oczy
Słodkim smakim twych słów
Biegnąc na oślep
zgubiłam serce gdzieś

Nie zauważyłam
Jak nić krwią
Pokryła się
I skończyła się

W labiryncie
Samotnie zgubiona
Z zamkniętymi oczami
Tkwie.

Nie ma już
Na drugiej stronie
Czerwonej nitki Cię
Oszukałeś mnie.

Gdzie jesteś?
Szepczą moje usta
Nie licze na odpowiedzieć
Bo przeciez wiem.

Nie odpowiesz
Zostawiłeś mnie
Nie usłyszysz mnie
Nie dogonie cię.




Arashi 2006-06-09 22:26:20
skomentuj (1)

Królowa

Uderzył mnie grom zrozumienia.Siedziałam spokojnie patrząc się w sufit.Buduję swoją prawdę.Sama pogrążam się w szaleństwie.Obłędem są moje myśli obłędem jest to że nie mogę spać.To że czuje sięstruta chora jakby coś wyssało ze mnie cała energie życiową.Patrzę na klawiaturę i patrze jak szybko moje palce się poruszają.Przeraża mnie ich szybkość mam czasem wrażenie że są szybsze od moich myśli.Może po prostu jestem zmęczona i zabardzo się poddaję.Nie mam już siły walczyć.Wolę się poddać chociaż na chwilę na jakis czas.Chociaż jak na razie kosztowało mnie to więcej energii niż walka.Jestem zmęczona wiecznie nie wyspana.Gdybym chociaż mogła spać ale nie.Jestem zmęczona ale gdy chcę spać muszę poczekać do połowy nocy.Poczuć ogarniający mnie szał drobin nocnego powietrza wdzierającego się pokoju lub łazienki przez otwartę okno.Ciekawa spara wie się żesię wariuję wie że jest to złe,ale nie może się przestać.Przestać udawać że wszystko w porządku chociaż na chwile przestać zachowywać pozory.Nawet gdy próbuje coś powiedziećs słowa grzezną w gardle i mówie skrótowo bez sensu nie tak dramatycznie jak jest. Bagatelizuję sytuację.Jest źle nie chcę tego przyznać.Jak mówie to sobie pogrążam się bardziej i bardziej.Trudno powiedzieć bym była nieszcześliwa w ogólnym sensie jest wszystko normalnie.Tylko ja swoje wiem wiem że coś we mnie się zmieniło przobraziło się.Z poczwarki nie wyszedł piękny motyl tylko jakiś okropny oślizgły gremlin.I jeszcze w swej obrzydliwości sądzi że jak motyl może mnie zachwycić i wznieść w góre mimo że nie ma skrzydeł.Ciągle namawia,każe błądzić.Każe mi się przyzywyczaić do swej obrzydliwej powierzchowności.Która jeszcze mogłabym zaakceptować gdyby nie czarna dusza prowadząca mnie na ścieżke zła.Przynoszę same rozczarowania,sama siebie zawodzę.Czaem martwię się o swoją pryszłość zwykle przejmuję się dniem poprzednim.Wiwatuje gdy zapominam swojego imienia w agonii zmysłów.Panuje nad wszystkim jestem władczynią swojej głowy to moje królestwo.Pozwólcie mi królować.Nie ograniczajcie mnie tymi ciągłymi najazdami.Chcę żyć w pokoju.Jestem królową.Dajcie mi rządzić moim królestwem.Nie próbujcie go podbić.Jestem królową nie jestem żołnierzem.Ja tylko chcę panować w pokoju.

Arashi 2006-05-14 22:56:24
skomentuj (3)

Wanna

Właśnie wyszłam z wanny.Jest strasznie póżno patrząc na to że jutro idę do szkoły.Wanna to moję ulubionę miejscę.Dziwnie to brzmi jak się to piszę,ale ja po prostu uwielbiam się kąpać a jeszcze tak jak dziś z pianną.Leżąc wannie przez godzinę jestem w swoim żywiole.Tam można przynajmniej spokojnie pomyśleć.Nie ma nikogo nie słyszę hałasu wyłaczam się zupełnie.Jestem odizolowana od problemów.Nikt nie może wejść przerwać tego.Jestem sama w łaziencę.Żadko mówię co myśle ale w porównaniu z innymi mówie to dziwnie często.Patrzę w bok cały czas jestem w tym pokoju pełnym dziwnego powietrza.Mam wrażenie że się duszę dotykam mojej szyi wszystko jest niby w porządku.Iluzja normalności.Jestem taką iluzją.Staram się delikatnie oczyścić myśli,myśleć o tym co chcę.Nigdy praktycznie mi się to nie udaję.Daleko mi do nirwany.Gdy staram się oczyścić umysł wtedy przychodzą do mojej głowy myśli z którymi nie chcę się spotkać.To tak jakby chodzić po pokoju i otwierać szuflady jednę można drugię nie,zawsze otwiera się te pierwszę.Potem odkrywa się strasznę rzeczy wyjmuję się potwory z szafy.Wspomnienia wracają i wracają nie chcesz o nich myśleć ale drążysz temat.Psychoza.Nie a tak.Znowu nadchodzi ten cholerny ból głowy utopię go znowu w kolejnej tabletce aspiryny.Najpierw popatrze jak ona uroczo się rozpuszcza wydając przy tym swój charakterysyczny syk.Moja własna depresyjna demostracja uczuć.Przeleże w łóżku cały dzień.Znowu myśląc coraz głebiej zatapiając się w depresji a potem wyjdę na zawnątrz i będzie „wszystko w porządku”.Nie ważny start nie ważna meta ważny jest wyścig hmm wygrana nie jest ważna? Kto nie chciałby dostać biletu do „nieba”.Kocham nocę wtedy kiedy nie mogę zasnąć.Kocham nocę takie jak dziś.Z tą moją cholerną bezsennością.Zwykle jak jest szkoła doprowadzam się do takiego zmęczenia że pierwsza rzecza z wybiciem 23 jest sen,ale nie gdy mam wolne.Wtedy powoli przestawiam swój wewnętrzny zegarek.Wtedy mogę spać do woli powoli przestawiam się do spania do 9-10 czasem póżniej.Przestawiam swój sen na coraz póżniejszą godzinę i nadchodzi magiczna 3 w nocy a ja nie śpie.Leże w łóżku bezsennie.Wogle nie chcę mi się spać przedłużam najgorszy moment całego dnia czyli myślenie przed snem i pogrążam się coraz bardziej w bezesnności.Czasem zasypiam o 4 czasem o 5 w każdym razie za mało śpie.Poczuć powietrze o 5 nad ranem otwieram okno i czuje powiew powietrza.Chciałabym być anonimowa w tłumie znajomych chciałabym móc powiedzieć prawdę.Być zrozumiana.Znowu energia mieszkająca gdzieś we mnie dotyka mojego umysłu przygotowując go do walki.Znowu mam siebie dość znowu chce coś ze sobą zrobić.Upuściłam szklankę z wodą bo zobaczyłam w odbiciu swoją twarz.Wiem jestem nieodpowiedzialna znowu nie zapanowałam nad emocjami,ale skoro byłam sama? To chyba nic nie szkodzi nie? Zawsze staram się być tak panować nad sobą gdy nie jestem sama.Nic mi się nie wyrywa,nic co nie powinno.Panuje nad każdym gestem,ale gdy jestem sama.To chyba mogę na chwilę stracić moje opanowanie? Mogę wreszcie coś okazać.Chociaż przed samą sobą.Zapalam w sobię ogień słysząc The Doors na chwilę osiągam chwile radości potem gasnę jak latarnia z nadejściem dnia.Tylko ją zastępuję słońce mnie nie zastępuje nikt.Latarnia jest potrzebna ja nie.Drobna różnica.Znowu odizolowałam się od rzeczywistości na parę dni.Stałam znowu się nie towarzyska.No chyba chwilowo jest mi potrzebnę muszę się znowu nauczyć jak lśnić udawanym bladkiem.Czuję się jak ja tylko ja.Nikt inny tylko ja.Wiem co powinnam wiem że nic nie muszę.Wiem że „muszę” starać się osiągnać idealność.Towarzy mi za to beznadziejność.Podobno nie ma ideałów to po co stale się o nich mówi? Po co stara się osiągnąć idealność. Czasem myśle że mam rozdwojenie osobowości.To bardziej tak że co jakiś czas się budzę i uświadamiam sobię że jesteśmy dwie.Taa na zewnątrz taa wewnątrz taa zła taa dobra.Taa co pragnię zemsty i taa co się podaję.Potem to znika.Wszystko jest normalnie nie walczę ze sobą po prostu trwam.Egzystencjonalnie zapominam egzystować.Zapominam chcieć i brać po prostu jestem.Odpływam w dal irytująca przestrzeń czasem staram się zapomnieć o rzeczywistości.Patrzeć na to co nie realnę i staram się w to wierzyć.Szybko odkrywam prawdę..chociaż wcalę tego nie chcę.Grzech jest życiem grzech jest wybawieniem.Nie pójde przecież się spowiadać przed samą sobą bo i tak sobię nie uwierzę.Odizolowałam się znowu od rzeczywistości.Nie chcę patrzeć na wszystko realistycznie,chcę zapomnieć o rzeczach rzeczywistych.Czuję że w mojej krwi jest trucizna.Trucizna złego życia,własnych przeżyć.Nikt nie chcę znać prawdy.Jak mówię ją komuś prosto w twarz.Udaję że nie rozumie nie przyjmuję do wiadomości,a ja się tak bardzo starałam.Starałam żeby było lepiej a było jeszcze gorzej.Część zdarzeń wydaję mi się tak nie prawdopodobnych że wymawiam ich sens na głos próbując uwierzyć,nie chcę przyjąć ich do wiadomości.Pielegnuję swój gniew w sobię,pielęgnuję swój strach,poczucie winy w swoim własnym ogrodzie uczuć.Od urodzenie buduję swoją własną historię może właśnie straciłam kontrolę.Narrator umarł zostałam tylko ja,czy narratorem nie byłam przypadkiem ja sama?

Arashi 2006-05-08 01:49:16
skomentuj (2)

Północ

Po północy ulubiona chwila dnia..w sumie nie dnia tylko nocy.Ciemność pożera światło zabija życie na ulicach.Wszystko jest puste.Wszystko staję się pustką.Deszcz dopełnia dzieła świat wydaję mi sie jeszcze bardziej doskonały.Jeszcze mniej przeze mnie zrozumiany.Patrzę na wszystko z zamkniętymi oczami.Zamknełam je z własnej woli nie chcę już widzieć cierpienia.Nie zwracam uwagi na to co sie dzieje wokół.Nie widzię nie obchodzi mnie nic.Okłamuje samą siebie po mistrzowsku,kiedyś było mi łatwiej kiedyś wszystko było prostsze.Nie znałam tylu prawd byłam taka niewinna.Znałam tylko jedną stronę wszystko było czarne-białe,dobre albo złe.Niczego pośredniego.Mogłam wszystko rozgraniczyć,podzielić na grupy.Teraz już nie potrafie.Teraz moje oczy widzą milion odcieni szarości.Nie wiem już co jest dobrę a co złe.Jestem niezdecydowana więc zamknęłam oczy by nie widzieć.Niestety zauważam nawet z zamkniętymi oczami swóje wewnętrzne problemy.Ich nie potrafie ukryć przed samą sobą nie ważne jakbym chciała.W wyobrażni pozbywam się balastu zwanego ciałem.Zostawiam je tutaj na ziemi a sama znikam-rozpływam się w powietrzu.Czasem wydaję mi się że mogę coś zrobić by zmienić obecną sytuację,ale nie ważne jak się staram to i tak nie wychodzi.Słyszę wszystko wokoło co się dzieje uszu nie mogę zatkac.Nie potrafie trzymac non stop uniesionych rąk.A jak bym się poruszała nie słysząc i nie widząc chyba bym nie potrafiła,więc słyszę.Wcale się nie cieszę.Oślepiając się myślałam że rozwiązuje problem że nie będe widzieć cierpienia,że zamknę się zupełnie.Nie widzę to jest prawda,ale słyszę.Nie mogę się zamknąć i zobojętnić zupełnie bo ciągle słyszę.Idąc ulicą nawidzają mnie różne duchy.Czasem mnie tylko mijają żeby przypomnieć o swojej obecności czasem zwracają moją uwagę bardziej uważnie.Przyglądam się im czasem rozmawiam kierując myśli w ich stronę.Mi to przynosi tylko ból,je chyba zadawala karmią się moimi uczuciami.Podsycam ogień strachu żyjący we mnie wrzucając do niego jeszczę parę wspomnień.Pamięć jest zadziwiająca starasz się o czymś zapomnieć i częściowo się udaję..na jakiś czas by potem wróciciło.Ja teraz odnawiam wspomnienia z własnej woli odnawiam stary ból.Rany się goją pozostawiając blizny a ja ciągle je rozrywam i podsycam żeby mocniej bolały,żeby zostawiły ślad.Czemu? Sama nie potrafię sobie odpowiedzieć.Jestem inna zamykam resztki normalności głęboko w sobie.Chcę ją zachować muszę udawać że jestem taka jak wszyscy.Wtedy przecież jest łatwiej.Łatwiej mi zdobyć przewagę nad innymi.Mam przewagę bo traktuję teraz wszystko jak grę.Na niczym mi nie zależy.Nie mogę przegrać bo przewiduję ruchy,a jakbym przegrała to co mam do stracenia? Siebie czyli praktycznie nic.Jestem nie zależna staram się nie być marionetką wszystkich rzeczy które mnie otaczają.Nie jestem niewolnikiem przedmiotów to one są moimi niewolnikami.Traktuje życie jak gre jak zabawe.Chcę być w porządku do niczego się nie przyznaję.Może nie ma równych szans nie ma sprawiedliwości.Nigdy nie było.Może jestem okrutna.Ranienie mi wychodzi czucie już mniej.Wegetując rozmyślając nad rzeczami na którymi mi zależało po kolei się ich pozbyłam.Stałam się wolna niezależna.Po co to zrobiłam? Po co mi ta świadomość? Prawda bardziej boli niż przypuszczałam.Po co mi ta wolność skoro z niej praktycznie wogle nie korzystam.Zawitał do nas dziś nowy miesiąc.Czy to coś zmienia jaki rok która jest godzina czy jaki miesiąc.Deszcz biję w szybę a mi się znowu nie chcę spać.Nie jest jeszcze póżno czy to samo będe myślała o 4 rano? Chyba będe przeklinała tą cholerną bezseność i patrzyła na zapisaną kartkę papieru.Deszcz stał się bardziej nachalny coraz mocniej uderza w szybę.Patrzę przez okno widzę ciemność.Światła latarni oświetlają ulicę.Nie czuję niczego.Zastanawiam się teraz obojętnie jakie by było moję ostatnie słowo/a.Nic nie przychodzi mi na myśle może "Nareszcie" a może "Cholera ja umieram" a może "Nie chcę umierać"bo ogarnię mnie panika.Wszystko jest możliwe.Na razie nie umieram w tym momecie i nie wiem kiedy to się stanie.Nikt nie wie.Zastanawiam się czy wszystko jest z góry zapalanowane,że to co teraz robię wcalę nie jest zależne ode mnię.Może to wszystko jest gdzieś zapisanę i każdy ma swój własny wewnętrzny zegar który powię mu kiedy umrzę.Może tak jest.Może nic od nas nie zależy.Byłoby to w pewnym sensie zabawnę całe życie myślisz,żę nad wszystkim panujesz.Budujesz je z pewnością że to twój własny wybór popełniasz samobójstwo twierdząc że to twoja decyzja,a naprawdę tak nie jest.Ktoś to zapisał jesteś robotem życia.Niezdajesz sobie z tego sprawy,ale robisz wszystko co ktoś chcę.W sumię takie są odwiecznę prawa zabawki dla dzieci też nie mają życia.My im je wymyślamy poruszamy nimi tworzymy ich osobowość.Może tak z nami jest może my też jesteśmy czyimiś zabawkami.Straszna wizja.Wszystko co robię jest przez kogoś ustalone.Mam dość ciągłego udawania,ale będę robić to nadal.Irytująca rzeczywistość jutro czyli dzisiaj mnie przywita i spyta co zamierzam robić w ten piękny dzień.Stwierdzę że nie wiem że jest mi to obojętne,ale by przestrzegać schemat zacznę coś robić udając zainteresowanie.Muszę udawać by żyć.Chcę pozostać chwilowo anonimowa.Niezauważalna w tłumie.Zauważalność rodzi uwagę innych,rodzi niepotrzebnę pytania.Na którę nie chcę odpowiadać.Może kiedyś będe mogła powiedzieć"uwaga,uwaga kończy się gra"lecz nie dziś.Dziś będe grać bo jest mi z tym wygodnie,jest mi z tym najłatwiej i nie widzę innego wyjścia.Z zamkniętymi oczami cię nie zauważe.

Arashi 2006-05-02 00:59:39
skomentuj (1)

Niezauważalna

Znowu nie mogę ze sobą wytrzymać.Znowu mam dość życia.Jestem nastolatką wiem to normalne,żałosne,zwyczajne.Wiem,wiem zawodzę wszystkich swoimi nie powodzeniami.Nie moja wina że nie potrafie mówić prawdy,nie moja wina że wszystko ukrywam.Nawet teraz nie jestem do końca szczera pewien dystans dzieli mnie od powiedzenia prawdy.Ona jest zbyt bolesna,zbyt prywatna,zbyt moja własna.
Myślałam siedząc w moim ulubionym miejscu w łazience jak chcę pozbyć się tego myślenia po prostu przestać.Dać sobię spokój,wyłączyć się.Myśle że chciałabym żeby wszyscy umarli,z drugiej strony chciałabym żeby wszyscy mnie zostawili w spokoju przestali mnie oceniać.Jestem wiecznie nie doskonała ciągle robię coś źle nie ważne jak się staram,więc przestałam się starać.
Kiedyś usłyszałam że nie mam kontaktu ze swoimi emocjami,że nic nie czuję po prostu ranię.Czasem czuję jak przepełnia mnie litość dla samej siebie nienawidzę tego uczucia!Jesus Christ jak ja tego nienawidzę.Najgorszę co może być litować się nad samym sobą tak po prostu myśleć że nie ma dla ciebie już szansy,że zawsze będziesz taka.No właśnie jaka? Pełna poczucia winy za coś czego nie możesz już zmienić?
Nie chce już myśleć nad sobą patrzeć w lustro i mieć ochote je rzucić o ścianę.Nie mam ochoty dalej sama ze sobą walczyć.Wiem o tym ja teraz tak piszę a potem będę to robić dalej to jestem cała ja.Jak to ja czuję się codziennie źle.
Nałoże znowu maskę obojętności uśmiechnę się i udam że będzie wszystko w porządku.Wmówie sobie że wszystko jest cholernie w porządku że wszystko jest na swoim miejscu.Czemu taka jestem?Czemu mam pecha..mogłam urodzić się silniejsza,mogłam być po prostu inna.Czemu jestem taką słabą osobą?
Jusus Christ zapadła już ciemność powinnam zapalić światło ciemność jeszcze bardziej przygnębia.Stała się moim przyjacielem w niej nie widać wyrazu twarzu nie musze silić się na uśmiech.Stanę się bohaterem taniej powieści stanę się wojownikiem w mojej małej wojnie.Tylko kto jest przeciwnikiem jak nie ja? zatracając siebie nie czując juz nic pogrąże się w ciemności.
Nigdy nie osiągnę doskonałości nigdy nie zrobiłam niczego czego by pragneli ode mnie moi rodzice stałam się bardziej ich wrogiem niż zwolennikiem.Patrze na nich czasem nawet nie ukrywając pogardy i żalu,że mnie taką stworzyli,że nic nie zrobili.Są współwinni temu wszystkiego,ale oni jak zwykle nie zauważają żadnych problemów.Widzą tylko siebie nic więcej.Swoje własne problemy ja jestem tylko przechodniem,już prawie z nimi nie rozmawiam.Nie sprawiam problemów staję się powoli niezauważalna.Niedotykalna.
Pisze to wszystko tutaj zapomninając o emocjach.Zabije kiedyś siebie.Uduszę się własnymi myślami.Zapomne swojego imienia,zapomnę o przeszłości,teraźniejszości.Marzenia się nie spełniają.Marzenia giną zmieniają się ewolulują.Staram się ich pozbyć nie są mi potrzebnę.Przeszkadzają mi,nie mogę przez nie trzeźwo myśleć,więc zabijam je w myślach.Po prostu unicestwiam tak jak wszystko co mnie otacza.Wychodzi mi coś żyje nie wychodz chcę umrzeć.Skrajnę emocję to mój sprzymierzeniec ale one też mają swoję niestety granice.Szukam czegoś bez granic czegoś co by mnie nie ograniczyło co by się nie skończyło.Możliwe że nigdy tego nie znajdę możliwe że nie ma czegoś takiego.
Jestem niezauważalna nie widać mnie wcale patrzysz na mnie nie widzisz mnie.Ma to znaczenie dla ciebie pewnie nie..niezauważysz tego że jestem nietykalna że nie możesz nic zrobić mi bo nie dość że mnie nie widzisz to jeszcze nie możesz mnie dotknąć.

Arashi 2006-04-24 20:35:55
skomentuj (4)

notka

Notuje stale moje myśli z nadzieją że może gdy zobacze je na papierze zrozumiem.Zrozumiem czemu? dlaczego? jak?.Miałam nie pytać powiedział mi kiedyś ktoś miałam nie rozkładać wszystkiego na części,analizować,czemu tak nie innaczej.Miałam się nie zastanawiać na sensem nie badać,nie szukać.Miałam po prostu być,trwać.Nie starać się zrozumieć czym jest szczęście po prostu je odczuwać.Próbowałam,starałam się.Przez jakiś czas może mi to wychodziło,teraz znowu analizuje,znowu rozkładam swoje życie,uczucia,myśli na million nie równych części.Patrzę,obserwuje,analizuje i cały czas nie rozumiem.Starałam się myśleć że nie wszystko musi mieć sens,starałam się myśleć że nie wszystko dzieje się bo tego chcemy.Może wcale się nie zmieniłam.Możliwe że można zniczyć część siebie zatapiając się w tafli własnych myśli.Możliwe że się utopię.Możliwe że się zachłystnę i wróce do trzeźwości i nie spojrze nigdy w wstecz.Okno pokoju w którym przebywam nie pokazuje mi świata pokazuje mi jakąś marną imitację.Próbuje mi nabrać bym nie wychodziła innym razem mnie zachęca.Zwykle robię dokładnie odwrotnie niż mi mówi.Nie jestem niewolnikiem rzeczywistości to tylko mój wybór-wmawiam sobie.Torturujące mnie okno pokazuje mi ciemność.Ciemność ukazuje zło.Mało śpie zwykła ludzka bezsenność...czasem śpie bardzo dużo,ale mam problemy z zasypianiem.Zasypiam starając się nie myślec.Sen uwalnia.Sen jest wspaniały uwielbiam spać.Nie myślisz potem budzę się z poczuciem winy,że nie myślałam.Z innej strony się cieszę.Potrójna natura.To ja.Jak to ja ubrałam rano dwie pary skarpetek.Jak to ja nie zjadłam rano śniadania.Jak to ja nie związałam znowu włosów.Jak to ja zrobiłam mase czynności które robię codziennie.Te same miny te same gesty.Robię to co zwykle nic nie jest w stanie tego zmienić.Nawet najgorsza tragedia.Zmiany są dobre zmiany są koniecznę.Ludzie rodzą się,żyją,umierają.Ja też.Mimo tego że może nie jestem z tego zbyt dumna jestem człowiekiem.

Arashi 2006-04-14 22:02:05
skomentuj (1)



Book

dodaj
zobacz

Before sunset...

2004
grudzień
2005
styczeń
czerwiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
2006
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień

Kontakt

@:

Linki
Igrine
Madzia
Psychodramabeautyqueen
Liszka
Tears
Ania


Fanlistings